Bostoński feeling na Powiślu – Music Hub

Rozmowa z założycielkami Music Hub – nowatorskiej szkoły muzycznej na Powiślu.

Olga Trzebińska – Obywatelka świata, z dyplomami, m.in. Harvardu. Po pobycie w siedmiu krajach świata zainteresowała się edukacją kreatywną i założyła sieć placówek muzycznych dla dzieci Barwy Muzyki. Olga_Trzebińska
Olga Matuszewska  Od dzieciństwa związana z muzyką. Uczestniczka konkursów i programów TV, m.in. Must be the Music. Po otrzymaniu dyplomu Berklee College of Music z wyróżnieniem, przeniosła się do Nowego Jorku, gdzie podpisała kontrakt z wytwórnią płytową A-Muse i wydała swój debiutancki album „Don’t Cry”. Po powrocie do Polski kontynuuje koncertowanie oraz tworzenie. Olga_Matuszewska

Music Hub to rebelia ze smyczkiem w ręku?

– Olga T.: Przywiozłyśmy trochę Ameryki na Powiśle (śmiech). Po obserwacji metod nauczania za granicą, gdzie obie z Olgą spędziłyśmy wiele lat, rzeczywiście postawiłyśmy na absolutnie nowatorski sposób kształcenia muzycznego. W naszym centrum rozwija się na pierwszym miejscu słuch, a co za tym idzie – wyczucie rytmu, a dopiero potem czytanie zapisów nutowych. Wychowankowie Music Hub, czy to dzieci czy dorośli, mają poczuć „feeling” muzyki, harmonię. Metody „zaimportowałyśmy” z Bostonu, gdzie Olga uczyła się przez trzy lata.
– Olga M.: To właśnie podejście genialnych pedagogów z Berklee College of Music sprawiło, że całe moje poprzednie kształcenie muzyczne ułożyło się w pełnię. Oczywiście, znałam już nuty, grałam na pianinie. Ale dopiero genialnie proste zajęcia z improwizacji jazzowej pozwoliły mi naprawdę grać. I my zaczynamy prowadzić w Music Hub grupy starszych uczniów tymi samymi metodami. Mniejsze dzieci zaś uczą się według filozofii Colourstrings. Tak szybko, jak dziecko pojmie bazę podstawowych dźwięków, zachęcamy je układania własnych melodii, aby samo tworzyło.

MusicHub2Nasza przysłowiowa rewolucja muzyczna bierze się z podejścia, którego nauczyła mnie szkoła bostońska, ucząca właśnie harmonii i operowania akordami, a nie samymi nutami. Taka świadomość harmoniczna pomaga, nawet dorosłym muzykom, tworzyć i komponować, a nie jedynie grać na swoim instrumencie nuty zapisane na papierze Zasadnicza różnica zauważalna wśród uczniów obu systemów nauczania jest taka: jeśli uczysz się samych nut i ćwiczysz tylko tak zwane „palcówki”, po kilku latach przerwy w graniu nie jesteś w stanie odtworzyć tych umiejętności. A gdy ktoś nauczy cię myśleć akordami i harmonią, nie tracisz tego poczucia melodii, w każdej chwili złapiesz klawiaturę lub struny i po krótkim ćwiczeniu coś zagrasz.

Dochodzimy do często poruszanej kwestii systemu edukacji w Polsce, zarzuca się naszym szkołom przede wszystkim odtwórczy sposób nauczania. Zgadacie się?

– Olga T.: Improwizacja, którą wprowadzamy od samego początku, wpisuje się w moją wizję systemu dającego poczucie własnej wartości małym ludziom. Tego brakuje w polskiej szkole, gdzie należy tylko słuchać, co ci każą i ślepo powtarzać wiedzę. My im dajemy poczucie sprawczości, a to największa moc! Nauczyciele zazwyczaj mówią, że tworzenie własnych melodii musi być poparte solidną bazą wiedzy i że dopiero na etapie studiów człowiek ma coś do powiedzenia światu. A my odpowiadamy „zaraz, nawet z kilku nut można napisać coś fajnego”. W Stanach w każdej dziedzinie nauczania szkolnego wiedzę posiada się prościej niż w Polsce. Stosuje się proste triki ułatwiające zapamiętywanie ortografii, dat historycznych czy właśnie gam muzycznych. Regułek uczy się za pomocą krótkich wierszyków, które ludzie są w stanie odtworzyć nawet po szybkim przebudzeniu nocą. W Anglii każdy obywatel zna na przykład imiona wszystkich żon króla Henryka VIII, właśnie dzięki prostym rymowankom.
– Olga M.: Proszę sobie wyobrazić, że po trzech dniach ferii muzycznych w Music Hub dzieci już nauczyły się gamy, i to w systemie angielskim, dzięki krótkiej piosence mnemotechnicznej. A po pięciu dniach rozróżniły czynnie półnuty, ćwierćnuty i ósemki. To dla nas olbrzymi sukces i dowód na to, ze nasze metody rzeczywiście działają!

Wychowacie geniuszy muzycznych?

– Olga M.: To nie jest nasz cel. Każdy gość Music Hub ma rozwijać wyobraźnię muzyczną, a nie traktować muzyki jako karę. To jest zresztą coś, o czym nam opowiadają dorośli uczniowie Music Hub. Większość ma jakieś traumy z dzieciństwa, gdy zmuszano ich do gry i karano za każda złą nutę.

Wspomina Pani o muzykowaniu w grupie jako osobnych zajęcia w Music Hub. Nie spotkałam się z tym wcześniej chyba?

– Olga T.: Rzeczywiście, jest to nasz unikalny pomysł. Tym, co nas zawsze łączyło z Olgą, jest podejście do muzyki jako do zjawiska grupowego. We wszystkich plemionach pierwotnych muzyka działa się w grupie, to samo w muzyce ludowej. Nawet jeśli ktoś gra solo, potrzebuje chociaż jednego słuchacza. Aby muzyka miała sens, potrzebny jest odbiorca. Ileż można grać dla samego siebie? Muzyka jest genialnym sposobem na uczenie się życia w grupie. W orkiestrze trzeba się wzajemnie słuchać i szanować, każdy musi znać swoje miejsce, czekać na swoją kolej. Gdy komuś gorzej idzie, to i całej grupie też idzie gorzej…
Marzy nam się, aby dorośli ludzie spotykali się u nas na wspólne, wieczorne muzykowanie, zetknęłam się z taką formą spotkań towarzyskich w Anglii i chciałabym przełożyć to na nasze warszawskie realia. Polacy są tak poblokowani, że wstydzą się nawet zaśpiewać „sto lat”, a co dopiero grać przy kimś… Chcemy to zmieniać.
– Olga M.: Jest jeszcze aspekt współodpowiedzialności społecznej. Granie grupowe wzmacnia motywację, każdy członek zespołu jest odpowiedzialny za efekt końcowy. Często osobom uczącym się indywidualnie nie chce się ćwiczyć, robią to jedynie pod pręgierzem nauczyciela. A w sytuacji występów grupowych, każdy musi mieć swoją partię dobrze wyćwiczoną aby wspólnie cieszyć się sukcesem. Wspólne muzykowanie to normalne, odpłatne zajęcia w naszej szkole, bandy spotykają się raz w tygodniu. Ja aranżuję takim zespołom utwory. Umożliwiamy też wszystkim uczniom pracę na utworach popularnych, co jest zazwyczaj niewskazane w tradycyjnych szkołach muzycznych. Mówimy „Chcesz grać ścieżkę dźwiękową z Gwiezdnych Wojen? Proszę bardzo. Chcesz odtworzyć nutę zasłyszaną w radio? Pomożemy Ci!” Zresztą muzyka filmowa jest idealnym pomostem pomiędzy muzyką popularną a muzyką klasyczną. Dla dzieci – bomba!
– Olga T.: Poza tym przy grupach muzycznych powstaje efekt synergii, trzy osoby mające dobre, lecz nie wybitne umiejętności wokalne potrafią stworzyć razem coś niezwykłego. Nie trzeba być gwiazdą i wciąż stać na świeczniku. Zapraszamy więc wszystkich, bez względu na poziom umiejętności, granie jest dla wszystkich. Panuje błędne przekonanie, że instrumenty są narzędziem wyrazu tylko dla osób nie wiadomo jak uduchowionych i utalentowanych. A my chcemy, aby można było w Music Hub na Tamce rozwijać słuch, jednocześnie rozwijając się towarzysko, społecznie i emocjonalnie. Od czasu do czasu proponujemy darmowe warsztaty dla szerszego grona, aby tylko zmienić świadomość społeczną o muzyce. Przecież badania pokazują, że 90% z nas ma słuch muzyczny – to idealne warunki do tego, abyśmy wszyscy grali i śpiewali z sąsiadem, przyjacielem, z rodziną.

– Kamienica na Powiślu to miejsce przypadkowe?

– Olga T.: Odpowiedź na to pytanie jest prozaiczna: ja mieszkam na Powiślu, a Oldze bardzo się tu podoba. Nosiłam się z zamiarem otwarcia szkoły w tej okolicy już od kilku lat, aż wreszcie wymarzony lokal w kamienicy na Tamce zaczął szukać właściciela. Od razu wiedziałam, że to jest to!
Olga M.: Wychowałam się w domu pełnym rodzinnego ciepła, szukałam zatem na swój biznes miejsca z kameralnym klimatem. Tutaj wszystkie lokaliki i usługi są „sąsiedzkie”, znamy właścicieli okolicznych kawiarni i sklepów. Poza tym jest tu trudna do zdefiniowania energia twórcza, mieszkańcy Powiśla mają „to coś”, co napędza ich do ciągłego działania. My ze swej strony możemy dorzucić coś od siebie w postaci kameralnych, otwartych dla wszystkich sąsiadów koncertów w naszej sali z fortepianem. Ten fortepian to zresztą „przybysz” z Japonii, płynął do nas z daleka. Kupiłyśmy używany instrument, bo nowy fortepian to wydatek rzędu setek tysięcy złotych. Teraz chuchamy i dmuchamy na ten skarb (śmiech), gdy miałyśmy awarię hydrauliczną w nocy, osłaniałam instrument własnym ciałem przez kilka godzin.
– Olga T.: To niesamowite, ja czuję się na Tamce tak, jakbym miała swój mały sklepik z paskami (śmiech). Wciąż ktoś schodzący Tamką zatrzymuje się przy naszej witrynie, zagląda przez okno, wchodzi na pogawędkę… A ja wypatruję sąsiadów z radością.

– Powiedzmy jeszcze sąsiadom, na czym można u Was grać?

– Olga T.: Oferujemy umuzykalniające zajęcia grupowe dla dzieci oraz lekcje indywidualne gry na fortepianie, skrzypcach, wiolonczeli, gitarze basowej, flecie poprzecznym, kontrabasie, gitarze akustycznej i elektrycznej, saksofonie…
– Olga M.: (…) jeszcze wokal! (Olga prowadzi zajęcia z wokalu)
– Olga T.: Tak, dochodzimy do najbardziej popularnych lekcji: wokal i perkusja. Ale gdyby ktoś chciał grać na czymś wyjątkowym, np. na tubie, znajdziemy mu nauczyciela. Współpracujemy z wybitnymi nauczycielami, m.in. z Uniwersytetu im. Fryderyka Chopina. Przychodźcie i grajcie z nami, a wasze życie nabierze nowego rytmu.

Rozmowę przeprowadziła Anna Olejnicka-Oliwa

Nowy rok

Nowy rok, a co za tym idzie – zmiany, zmiany, zmiany… Nowe dziecko, nowa praca, świeży start małżeński. Nowe nadzieje, że to co stare też będzie lepsze. Również dla Powiśla.

Ostatnio byłam świadkiem dwóch poważnych stłuczek przy skrzyżowaniu ulic Jaracza z Solcem, vis-a-vis szpitala. Chyba nawet ze zgonem w jednym przypadku: dachowanie, straż pożarna, naprawdę  kiepska sprawa. Prawdziwe miejsce grozy dla kierowców, pieszych i rowerzystów, wszystko okraszone pięknymi kwiatami w rabatkach na rondzie. Mamy tu więc z okna regularny spektakl pod tytułem „Śmierć za kołem i dzięcielina pała”. Niby Powiśle się rozwija, pięknieje, nabiera majestatu, a tu mamy absurdalnie niebezpieczne miejsce, w którym władze miejskie nie są w stanie postawić znaku stopu albo w jakiś inny mądry sposób wprowadzić harmonii.  Nie wiem, jak się rozwiązuje takie drogowe problemy, jestem blondynką z dyplomem humanisty, ale od tego mamy opłacane z podatków tęgie głowy specjalistów w różnych zarządach. Może radni podejmą temat?

Mieszkam zatem przy ulicy Jaracza. To ta gorsza część dzielnicy – tędy kierowcy luksusowych jeepów mkną szaleńczo w stronę nowych mieszkań przy BUW-ie. Zajadą po drodze do Heritage po włoskie makaroniki, do Samu po chorizo i wegański ser a potem zasiądą do kolacji. Mnie zaś musi zadowolić rozrywka w postaci próby konwersacji z pijaczkami żyjącymi na przystanku pod blokiem. Jacyś smutni chodzą ostatnio – to za sprawą częstych wizyt Straży Miejskiej ( Bogu dzięki za tę straż, gdy przystanek już tak śmierdzi moczem, że nie mogę tamtędy przechodzić. Ale kamień im w but, i niech ich Wszechmogący przeklnie, i zginie rodzina cała- gdy łażą mendy po Powiślu wlepiając mandaty za parkowanie). No i z rozrywki to jeszcze wizyta w teatrze Ateneum. Wizyta, rzecz jasna, hipotetyczna. Paląc czasem w oknie filozoficznego papierosa zerkam tak w prawo, zerkam na teatr, myślę sobie: „w tym miesiącu, roku to już na pewno pójdę. Z mężem pod pachę, krocząc elegancko w butach na obcasach”. Ale szewc bez butów chodzi, uczeń mieszkający najbliżej szkoły zawsze się spóźnia, a ja mieszkam przy Jaracza i nie widziałam jeszcze Fronczewskiego na deskach Ateneum. A Fronczewskiego kocham szczerze i bezgranicznie. Bo Panem Kleksem był i Frankiem Kimono był i wieloma innymi. I Amen.

Nowy rok to rok nowych obiektów Powiśla – w tym m.in. pierwszych etapów Elektrociepłowni Powiśle oraz stacja metra Centrum Nauki Kopernik. Widziałam projekty i powiem szczerze – jeśli to miało być nowatorskie i piękne, to mogli się bardziej postarać. Całość artystycznej wizji projektanta przypomina plac zabaw z pleksi. Jakieś neonowe kolory i proste geometryczne graffiti – i tyle! Proste i nudne. Jeśli już idziemy w estetykę koloru i kiczu, to można upiększyć stację np. surrealistycznymi formami – szklanymi gigabańkami zwisającymi z sufitu, graffiti tworzącymi trompe l’oeuil, pozwijanymi kolorowymi rurami tworzącymi całe labirynty w powietrzu. A wyszło nijako. Ja nie lubię nijakości.

Zatem życzę sobie i Państwu w nowym roku jak najmniej bylejakości. Aby nasze życia oraz otaczające nas budynki, ludzie oraz zdarzenia były ambitne, ciekawe i przyjemne w odbiorze!

Powiślenia 2013

Festiwal Powiślenia we wrześniu to już tradycja. W tym roku odbędzie się 5 edycja tego niezwykle barwnego, kulturalnego wydarzenia. W 2013 roku w festiwalu bierze udział ponad 50 miejsc na Powiślu, fundacji i instytucji. Głównym koordynatorem i prowodyrem tego zamieszania jest Kasia Federowicz z Partnerstwa dla Powiśla. Udało jej się wypracować wyjątkową formułę: sąsiedzkich spotkań na Powiślu dla każdego.

Festiwal Powiślenia 5 edycja
Festiwal Powiślenia 5 edycja

Czym jest Festiwal Powiślenia? Powiślenia to przede wszystkim spotkanie sąsiedzkie ale także: koncerty, pokazy filmowe, spektakle; warsztaty artystyczne i kulinarne. Generalnie wszystko to co sprawia, że ludzie wychodzą z domu i chcą połazić po Powiślu.

Wyjątkowe targowisko w ramach festiwalu Powiślenia
Wyjątkowe targowisko w ramach festiwalu Powiślenia

Miejsca i organizacje które wezmą udział w Festiwalu to:  

Restauracje, kawiarnie:

– Solec 44; Czeska Baszta; Cuda na Patyku; Kawiarnia Kafka; Klubokawiarnia Grawitacja; Tarabuk; Plac Zabaw; Cud nad Wisłą; Veg Deli; By The Way Bottenga Kulinarna; Yerbaciarnia Terere;  Noona; WarsandSawa

Sklepy i usługi:

– Księgarnia EFKA; Puenta; DB Italia; Warzywniak na Solcu; Vintage Store; Boutique Bed&Breakfast; Product Placement; Fraszki Igraszki; Salsa Libre; Atelier Słoma&Trymbukak; Alchemicus; Kopernika 25; Royal With Cheese; The Warsaw Hostel; Bawmisie; Fryzjer Wojtek; Pracownia Krawatów; Laki Loki;

Stowarzyszenia, fundacje, szkoły i instytucje kulturalne oraz firmy:

– Towarzystwo Przyjaciół Warszawy – Oddział Powiśle; Cedoz – Akademia prawa pracy i rachunkowości; Centrum Przedsiębiorczości Smolna; Siostry Urszulanki; Przedszkole Wiślana Kropelka; Muzeum Fryderyka Chopina;  Spółdzielnia Budowlano-Mieszkaniowa „Nowe Zjednoczenie”; OUT of CTRL; Powiślańska Fundacja Społeczna; Młodzieżowy Dom Kultury im. Władysława Broniewskiego; Warszawskie Towarzystwo Wioślarskie; WikiRadio; Związek Polskich Malarzy i Grafików; Fundacja Śniegoszów; Akademia Aktywnej Komunikacji; Urząd Dzielnicy Śródmieście; BUW; Wydawnictwo Dwie Siostry; Projekt społeczny 2012; Stadion Narodowy; Biblioteka nr 44; Centrum Nauki Kopernik; Fundacja na rzecz wspólnot lokalnych “Na miejscu”.

IV Konkrs na Najlepszy Wypiek Powisleń - jedna z atrakcji Festiwalu
IV Konkrs na Najlepszy Wypiek Powisleń – jedna z atrakcji Festiwalu

Ilość atrakcji jaka Was czeka 14 września 2013 roku na Powiślu jest tak duża, że opiszemy tylko jedno z nich (szczegóły już w poniedziałek), zdecydowanie jednak namawiamy do zapoznania się z poniższym harmonogramem – tutaj znajdziecie wszystko.

Powiślenia 2013 - harmonogram
Powiślenia 2013 – harmonogram

Festiwal Powiślenia 2013 swoim patronatem objęło parę zacnych redakcji: HelloWarsaw; DesignAlive; Fpięć; Pakamera & Example; KukBuk oraz mało znany portal Moje Powiśle (tak, to my). Do zobaczenia 14 września na Powiślu!

Film: Z Powiśla

Natrafiłem jakiś czas temu na ten niezwykły film, w zasadzie reportaż pod tytułem “Z Powiśla”. Film powstał w 1958 roku w ramach cyklu “Wędrówki po Warszawie”. Scenariusz autorstwa Kazimierza Karabasza, zdjęcia wykonał Stanisław Niedbalski. Co ciekawe lektorem i oprowadzającym nas po Powiślu jest Tadeusz Łomnicki, którego przedstawiać nawet nie wypada.

Z Powiśla - fragment czołówki
Z Powiśla – fragment czołówki

Z Powiśla – niesamowity obraz dzielnicy z 1958 roku

Film rozpoczyna się od pokazania panoramy Powiśla od strony ulicy Bartoszewicza. Widać Dynasy, Cichą, zniszczoną Topiel i Zajęczą, Drewnianą z Elektrownią w tle. Pustkowie na Leszczyńskiej, Oboźnej i Browarnej i ostańce na Radnej a także ocalałą część budynku Panoramy Tatr. Autorzy zabierają nas potem w niezwykłą podróż – pokazując ulice Powiśla i nieco cenną atmosferę panującą wówczas na Powiślu.

Topiel 9 - jedna z posesji pokazana w filmie
Topiel 9 – jedna z posesji pokazana w filmie
Syrenka Warszawska i widok na Pragę
Syrenka Warszawska i widok na Pragę

Autorzy pokazali także przerażające zniszczenia wojenne które dotknęły naszą dzielnicę. Pokazane są wypalone mury, rozerwane klatki schodowe i puste podwórka. Pokazani są także ludzie którzy – zdaniem autorów – z przywiązania do miejsca narodzin trwają w tych niezbyt komfortowych warunkach. W reportażu widać surowość dzielnicy i warunków w których mieszkają ludzie. Widać jednak jeszcze jedną ważną rzecz – życie. Na Solcu stoją pawilony i kwitnie handel z koszyka, na Dobrej przemyka samochód a na podwórkach i gruzowiskach biegają dzieci.

Ulica Solec widok na wiadukt
Ulica Solec widok na wiadukt
Ruch na ulicy Solec
Ruch na ulicy Solec

“Z Powiśla” to reportaż ciekawy jeszcze z jednego względu – zachowane budynki. Udało mi się rozpoznać wiele z nich jednak w filmie jest pokazanych kilka miejsc których nie kojarzę. Jedno z nich szczególnie mnie zastanawia. Może komuś z Was te budynki wydadzą się znajome. Zdjęcie znajdziecie poniżej.

Niezidentyfikowane przez nas zabudowania na Powiślu
Niezidentyfikowane przez nas zabudowania na Powiślu

Film trwa niecałe 10 minut ale naprawdę warto spędzić ten czas a potem obejrzeć jeszcze raz i jeszcze raz co chwilę wciskając pauzę. Gorąco polecam reportaż “Z Powiśla” nie tylko dla tych z Powiśla.

Powiśle Pamięta

O godzinie 17:00 rozległy się jak co roku syreny. W całym mieście ruch się zatrzymał. Niestety jak co roku nie wszyscy złapali co to za dzień i dlaczego warto się zatrzymać. Ogromna większość warszawiaków wiedziała jak się zachować.

Ciekawa wystawa na Powiślu

Nasz Dom, Nasze Powiśle, Nasze Powstanie
Nasz Dom, Nasze Powiśle, Nasze Powstanie

Z okazji 69 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego w Warszawie odbywa się wiele spotkań i imprez. My byliśmy uczestnikami jednego z nich. Przy ulicy Dobrej 22/24 w bramie wejściowej do kamienicy odbyło się otwarcie wystawy: Nasz dom, Nasze Powiśle, Nasze Powstanie. Organizatorem wystawy jest spółdzielnia “Nowe Zjednoczenie” i jej prezes Krzysztof Korczak. Na wystawie można zobaczyć wiele zdjęć znanych z Powstania, głównie z Powiśla ale znajdują się tutaj także unikatowe zdjęcia należące do osób mieszkających w tej kamienicy. Otwarcie wystawy zgromadziło dość dużo warszawiaków. Do godziny 18 przewinęło się nieco ponad 100 osób, które wymieniały się opiniami i wspominały jak zachowała się pamięć o Powstaniu w ich rodzinach.

Otwarcie wystawy na Powiślu
Otwarcie wystawy na Powiślu

Organizatorzy zapowiadają, że warto odwiedzać przez najbliższe 63 dni a w szczególności 14 września 2013. Wtedy to odbędą się inscenizacje i inne atrakcje pokazujące życie podczas Powstania. Działania te będą się odbywały w ramach festiwalu Powiślenia 2013. Warto wtedy zajrzeć w to miejsce jeszcze z jednego powodu. Znajduje się tutaj jedna z kapliczek powiślańskich. Na podwórzach kamienic przed wojną takie kapliczki nie były niczym nadzwyczajnym a w czasie Powstania w tym miejscu odbywały się msze. W kamienicy przy Dobrej 22/24 figura Matki Boskiej jest pięknie odnowiona jednak celowo zostały zachowane ślady walk podczas okupacji.

Kapliczka przy Dobrej 22/24
Kapliczka przy Dobrej 22/24

My jesteśmy dodatkowo zadowoleni, poza udaną wystawą, udało nam się poznać ciekawe osoby. Przede wszystkim Panią Krystynę i Panią Barbarę które brały udział w Powstaniu. Mamy nadzieję, że już niedługo uda nam się zamieścić w naszym portalu wywiad z Paniami.

Warszawscy Powstańcy, Pani Krystyna i Pani Barbara
Warszawscy Powstańcy, od lewej Pani Krystyna i Pani Barbara

Powiśle pamięta

Warto wspomnieć tutaj także o działaniach, które miały miejsce w całym mieście. Na kładkach nad ulicami zostały rozwieszone transparenty z nazwami dzielnic upamiętniającymi Powstanie Warszawskie. Taki transparent zawisnął też między innymi na kładce nad Tamką. Za całą akcją stoją różne środowiska m.in Stowarzyszenie Kibiców Legii Warszawa.

Powiśle pamięta o Powstaniu
Powiśle pamięta o Powstaniu

Tradycyjnie też pojawiły się liczne znicze i kwiaty w wielu miejscach pamięci w naszej dzielnicy. Jeśli macie jakieś ciekawe zdjęcia z obchodów 69 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego to udostępnijcie je na naszym fanpage lub prześlijcie do nas. Cześć i chwała Bohaterom!

Krybar na Powislu
Krybar na Powislu

Ogarnij Miasto: recenzja

Wyszukując informacji, które mogą wzbogacić to co chcemy prezentować na naszej stronie trafiam na wiele książek. Wyszukuję je w różnych księgarniach, antykwariatach czy bibliotekach domowych u znajomych. Ostatnio wpadła mi w ręce nowa pozycja wydawnictwa Friends of Brands. Autorkami tej książki są Magda Kalisz i Dorota Szopowska. Tytuł książki to “Ogarnij Miasto, Warszawa” z podtytułem: “miejski przewodnik subiektywny“. Żółta okładka z dużym napisem Warszawa i czerwonym mazajem na okładce – nie da się przegapić, do tego ciekawy format książki – w formie kwadratu. Jak dla mnie, Warszawy nie da się ogarnąć na trzystu paru stronach, generalnie sceptycznie podchodzę do takich przewodników pokazujących w skrótowej formie, ale po pierwsze książka traktuje o Warszawie a po drugie o Powiślu więc zasiadłem do kartkowania.

Ogarnij Miasto przy kawie
Ogarnij Miasto przy kawie

Pierwsza rzecz która od razu zwróciła moją uwagę to dwujęzyczność – wszystkie teksty w książce, poczynając od opisów dzielnic, poprzez opisy poszczególnych miejsc są podane w języku polskim i angielskim. Drugą rzeczą która rzuca się w oczy to ciekawa oprawa graficzna autorstwa Marty Ignerskiej. Każda dzielnica ma swój kolor i swoją oprawę graficzną. Ogarnij Miasto ogarnia: Żoliborz, Muranów, Stare i Nowe Miasto, Śródmieście, Mokotów, Wolę i Ochotę, Saską Kępę, Pragę Północ oraz oczywiście Powiśle. Jest też krótki rozdział poświęcony atrakcjom z poza wyżej wymienionych dzielnic oraz drugi opisujący festiwale warszawskie. Kończę błądzić, wracam do Powiśla i koloru fioletowego.

Ogarnij Miasto - Powiśle
Ogarnij Miasto – Powiśle

Sekcja o Powiślu, podobnie jak każda inna, zaczyna się od opisu dzielnicy i grafiki. Kartkuję dalej, strona 66 a tam Syrenki Warszawskie na Powiślu. I mały detal, który zwraca moją uwagę. Przy angielskim opisie Syrenki z nad Wisły – tej z twarzą Pani Krystyny Kahelskiej – jest informacja o prezydencie Starzyńskim – krótki opis tej wielkiej postaci w historii Warszawy. Już nie kartkuję, teraz czytam. Zaczynam rozumieć dla kogo jest ten przewodnik i jaki był zamysł autorów. W rozdziale o Powiślu znajdziemy mieszankę historii i życia klubowego. Krótkie notki, na pozór za krótkie, trafnie oddają charakter opisywanych miejsc, zdjęcia zachęcają do poznania całej historii lub klimatu. Wczytując się w opisy niektórych restauracji czy miejsc twórczych uświadamiam sobie jak dużo pracy autorzy włożyli w przygotowanie tej esencji. Natraficie tam na nazwiska właścicieli i informacje których nie widać czasem na pierwszy rzut oka, jak na przykład to, że Małpi Biznes poza kanapkami organizuje cyklicznie wyprzedaże garażowe a Rowery Bajery poza robieniem i naprawą rowerów organizują od niedawna koncerty muzyki garażowej. Czy czegoś brakuje, coś jest źle? Może inaczej bym opisał jakieś miejsce, może dałbym więcej parków czy lokalnych miejsc, ale autorzy bronią się tym, że to jest ich subiektywny opis Warszawy i chwała im za to, że im się chciało.

Ogarnij Miasto mapa Powiśla
Ogarnij Miasto – mapa Powiśla

Opis miejsc w każdej dzielnicy kończy się mapą z zaznaczonymi punktami o których była mowa wcześniej. Wszystko przeplatane jest zdjęciami pokazującymi sztukę ulicy w tym liczne warszawskie murale. Widać nie tylko dużo pracy i fajny pomysł autorów ale przede wszystkim pasję.

Już nie czytam, pochłaniam! Nie tylko Powiśle, ale zabłądziłem na Żoliborz, Mokotów i na Saską. Jak pisałem wcześniej, zrozumiałem co autorzy chcieli chyba osiągnąć. Ogarnij Miasto zmusza do wyjścia z domu, do poznania tych miejsc, będąc teaserem, zajawką, liźnięciem tematu. W moim odczuciu bardzo udanym rozpoczęciem procesu poznania miasta w którym się mieszka lub które się odwiedza. Strzał w “dziesiątkie” to tłumaczenie na angielski nie tylko opisów ale też specyfiki, pokazanie tła i rzeczy które dla nas są oczywiste a dla obcokrajowców pokazują szerszy aspekt miasta. Do tego naprawdę dobre zdjęcia, ciekawe historie ale przede wszystkim ludzie – to wszystko sprawia, że z czystym sumieniem gorąco polecam tą pozycję do domowej biblioteczki lub na prezent dla kogoś kto nie wie co zrobić z weekendem. Spacer z Ogarnij Miasto przeciągnie Was przez Warszawę którą może znacie, ale może pokazać Wam jej nieznany wcześniej smak.

Ogarnij Miasto do kupienia także w Czułym Barbarzyńcy
Ogarnij Miasto do kupienia także w Czułym Barbarzyńcy

Książka na Powiślu dostępna jest w paru miejscach m.in w Czułym Barbarzyńcy, Product Placement, w mojej ulubionej Kafce, w Madox Design Showroom, oraz w The Warsaw Hostel. Można poza tym kupić ją na stronie www.ogranijmiasto.com.pl i w wielu księgarniach na terenie Warszawy.

Co ciekawe twórcy pracują obecnie nad Wrocławiem i Trójmiastem a w przygotowaniu są już kolejne miasta. Zapowiada się ciekawa seria.

Kawiarnia Kafka

Leżaki Kawiarnia Kafka
Leżaki na trawie to znak rozpoznawczy Kawiarni Kafka

Kawiarnia Kafka na Powiślu słynie z kawy, książek i leżaków. Potocznie nazywana również właśnie “leżakami”. Mieści się na ulicy Oboźnej 3 i na przyległym skwerze. Lokalizacja sprzyja dużej ilości gości – także tych stałych. Leży w połowie drogi między BUW a Uniwersytetem Warszawskim, przy ścieżce rowerowej. Wszystko to sprawia, że jest to idealne miejsce na przysłowiowy leniwy sobotni poranek. Kawiarnia jest czynna w tygodniu od 9 do 22 a w weekend od 10 także do 22.

Kawiarnia Kafka
Kawiarnia Kafka

Kafka na Powiślu

Miejsce powstało w 2007 roku. Wcześniej w tym miejscu mieścił się sklep hydrauliczny. Ideą założycielską było udostępnianie książek przy kawie. W rozmowie z Maciejem Makrsem – współprowadzącym kawiarnię – dowiedzieliśmy się, że udało im się uchronić sporo książek od zagłady w skupie makulatury. Obecnie można przyjść ze swoją książką zostawić ją a w zamian zabrać wybraną z półki. Można też za 10 zł kupić sobie kilogram wybranych książek. Warto wspomnieć także na pewno o targach wymiany książek czy akcji prowadzonej wraz z Fundacją Zmiana: Książki w Pudle, czyli zbiórka książek na potrzeby bibliotek w zakładach karnych i aresztach śledczych.

Kawiarnia-tuz-przed-otwarciem
Kawiarnia Kafka tuż przed otwarciem

Drugą aktywnością po książkach którą można zajmować się w samej kawiarni, poza oczywistym piciem kawy i jedzeniem kanapek, są gry planszowe. Kafka posiada ich dużą kolekcję która jest w pełni do dyspozycji gości.

O kawiarni nie można mówić bez wspomnienia o okolicy, gdyż ona w naturalny sposób przynależy do przestrzeni kawiarni. Trawnik przed kawiarnią w okresie letnim zamienia się w leżakowe przedłużenie kawiarni, swobodnie i samodzielnie adoptowane przez gości. Obok znajdują się pozostałości budynku w którym mieściła się pierwotnie Panorama Tatr (największy polski obraz), dalej boisko do piłki nożnej – także wykorzystywane czasami przez gości kawiarni.

Kawiarnia czyli sąsiad

Kawiarnia Kafka stara się być bardzo otwarta na okolicę. Organizowane są tutaj spotkania z autorami i poetami. Regularnie odbywają się pikniki połączone ze zbiórką pieniędzy na rzecz pomocy bezdomnym zwierzętom. Wychodząc do lokalnej społeczności kawiarnia zorganizowała w przeszłości m.in. Wigilię dla sąsiadów. Kawiarnia też jest otwartym miejscem na pomysły na różne akcje czy wystawy i chętnie udziela swoich ścian na takie potrzeby.

Kawiarnia Kafka Staff
Kawiarnia Kafka Staff

Dystrybucja informacji o tych działaniach odbywa się poprzez Facebooka ale także tradycyjną metodą. Przygotowywane są ulotki oraz plakaty które trafiają do skrzynek sąsiadów. Kawiarnia prowadzi także niecodzienną pomoc sąsiedzką. Objęła opieką okolicznych bezdomnych, udostępniając im w okresie zimowym ciepłe posiłki czy napoje.  

W kawiarni jest dostępny internet WI-FI dla gości. Menu poza wszelkimi możliwymi rodzajami kawy; herbaty i soków znajdziemy koktajle oraz sorbety. Kawiarnia Kafka ma menu śniadaniowe (także w wersji dla najmłodszych) a dla głodniejszych gości udostępnia zupy i danie dnia. W menu dostępne są także w wielu smakach i kombinacjach: naleśniki; kanapki oraz makarony. Wszystko to powoduje, że dla dużej części gości Kawiarnia Kafka to także lub przede wszystkim restauracja.

Kawiarnia Kafka - wnętrze
Kawiarnia Kafka – wnętrze

Kawiarnia posiada także specjalne menu dla czworonogów, można dostać miskę wody i gryzaki lub kupić karmę dla psów. 

Szczegóły całego menu można poznać na stronie kawiarni a szczegóły dotyczące bieżących wydarzeń na fan page kawiarni.