Rafał Bryndal

od Redakcji: Poniżej prezentujemy fragment wywiadu z Rafałem Bryndalem jaki ukazał się w książce Ani Olejnickiej-Oliwa pt “30 Twarzy Powiśla“. Więcej do przeczytania w książce.

Rafał Bryndal

Dziennikarz Radia ZET, satyryk, twórca zespołów kabaretowych, sztuk teatralnych oraz scenariuszy sitcomów. W latach 2010–2012 roku redaktor naczelny miesięcznika kulturalnego „Bluszcz”, od 2013 roku redaktor naczelny magazynu literacko-kulturalnego „Chimera”.

Rafał Bryndal

O co by tu zapytać Bryndala… Może Pan, jako doświadczony dziennikarz, mi podpowie?

To znaczy ja się ciągle siebie pytam: „Co ty robisz chłopie? Co tu robisz, o co ci chodzi w życiu?”. Wciąż nie mogę znaleźć odpowiedzi na to pytanie. Takie poszukiwanie trwa całe życie.

Jest Pan już blisko celu?

Trudno określić. Udaje mi się, jak dotąd z sukcesem,  realizować swoje podświadome marzenia. Teraz też coś planuję, ale nie pora o tym mówić, aby nie zapeszyć.

Zaczął Pan karierę od studenckiego kabaretu?

Właściwie to od pisania tekstów do zeszytu. Te zaś przechwycił mój brat i wykorzystał w swoim zespole muzycznym. Grał w kilku kapelach, m.in. w Kobranocce. Działo się to w Toruniu, mieście, w którym muzyka studencka, w szczególności rockowa była na bardzo wysokim poziomie. Żyłem sobie w tych klubach,  z muzykami – tu Ciechowski, tam Kobranocka. Korzystaliśmy także z wentylu wolnego słowa, jakim w czasach PRL była turystyczna piosenka studencka. Jako człowiek towarzyski, o opinii miejscowego birbanta, skorzystałem z okazji, aby tworzyć teksty kabaretowe.

Był Pan najzabawniejszym z czwórki braci?    

Najzabawniejszy to jest nasz ojciec.  Trudno jest nasze rodzeństwo porównywać, dzieli nas zbyt duża różnica wieku. Jacek jest o pięć lat młodszy ode mnie, natomiast Michał i Kuba przyszli na świat długo po nas. Michał ma obecnie trzydzieści lat, a Kuba jest straszy od mojego syna zaledwie o rok. Również pod tym względem mój ojciec jest bardzo zabawny…

Łączy Was jednak coś: jesteście osobami twórczymi. Wszyscy bracia są muzykami, Pan jest kreatywnym omnibusem. Rodzice też byli artystami?

Nie, to byli lekarze. Ja tez zresztą miałem iść tym śladem. Na całe szczęście dla pacjentów nie poszedłem tą drogą. Oblałem egzaminy na medycynę, dostałem się za to na prawo. W sumie to my we dwóch, z Jackiem, wytyczyliśmy szlak muzyczny. Pozostali bracia nie mieli wyboru, podążali naszym tropem.

(…)

A teledysk parodiujący My Słowianie to Pana mini próba filmowa?

Nie, to  wymyślił mój szef w Radiu Zet. Wziąłem w tym udział i nie żałuję specjalnie.

Radio Zet to stacja komercyjna, słuchana w każdym busie i każdym kebabie w Polsce. Nie myślał Pan o przejściu do radia niszowego?

No i z czego żyć? A poza tym, ja lubię swoją audycję Taniec z Bryndalem.  Nie pytam swoich gości o pierdoły, o kolorową prasę, dzieci, stosunek do żony ani dietę.  Jeśli mają  ochotę, sami się zwierzają z takich szczegółów, natomiast mnie interesuje skąd pochodzą, co czują, grając, śpiewając, tańcząc, pisząc. U nas w Polsce postrzega się to co komercyjne, jako z definicji kiepskie, a wynika to z kompleksów. Ci, którzy działają niszowo i nie dostali się do komercyjnych mediów, uważają popularne kanały komunikacji za gorsze. Poza tym prowadzę od pięciu lat audycje jazzowe w Chilli Zet. Dostaję sygnały z całego świata, ostatnio z Calgary, że ta audycja jest słuchana przezInternet i to nie jedynie przez Polonię. Dla radiowca to coś ważnego, pięknego.

(…)

Na koniec ułóżmy wspólnie rym: Bryndal mieszka na Powiślu…

Nie ma lepszego na życie w Warszawie pomysłu.

Ciągle zbija bąki w Samie

Uczynił już z tego prawdziwy sakrament!

Komentarze

komentarze