Nowy rok

Nowy rok, a co za tym idzie – zmiany, zmiany, zmiany… Nowe dziecko, nowa praca, świeży start małżeński. Nowe nadzieje, że to co stare też będzie lepsze. Również dla Powiśla.

Ostatnio byłam świadkiem dwóch poważnych stłuczek przy skrzyżowaniu ulic Jaracza z Solcem, vis-a-vis szpitala. Chyba nawet ze zgonem w jednym przypadku: dachowanie, straż pożarna, naprawdę  kiepska sprawa. Prawdziwe miejsce grozy dla kierowców, pieszych i rowerzystów, wszystko okraszone pięknymi kwiatami w rabatkach na rondzie. Mamy tu więc z okna regularny spektakl pod tytułem „Śmierć za kołem i dzięcielina pała”. Niby Powiśle się rozwija, pięknieje, nabiera majestatu, a tu mamy absurdalnie niebezpieczne miejsce, w którym władze miejskie nie są w stanie postawić znaku stopu albo w jakiś inny mądry sposób wprowadzić harmonii.  Nie wiem, jak się rozwiązuje takie drogowe problemy, jestem blondynką z dyplomem humanisty, ale od tego mamy opłacane z podatków tęgie głowy specjalistów w różnych zarządach. Może radni podejmą temat?

Mieszkam zatem przy ulicy Jaracza. To ta gorsza część dzielnicy – tędy kierowcy luksusowych jeepów mkną szaleńczo w stronę nowych mieszkań przy BUW-ie. Zajadą po drodze do Heritage po włoskie makaroniki, do Samu po chorizo i wegański ser a potem zasiądą do kolacji. Mnie zaś musi zadowolić rozrywka w postaci próby konwersacji z pijaczkami żyjącymi na przystanku pod blokiem. Jacyś smutni chodzą ostatnio – to za sprawą częstych wizyt Straży Miejskiej ( Bogu dzięki za tę straż, gdy przystanek już tak śmierdzi moczem, że nie mogę tamtędy przechodzić. Ale kamień im w but, i niech ich Wszechmogący przeklnie, i zginie rodzina cała- gdy łażą mendy po Powiślu wlepiając mandaty za parkowanie). No i z rozrywki to jeszcze wizyta w teatrze Ateneum. Wizyta, rzecz jasna, hipotetyczna. Paląc czasem w oknie filozoficznego papierosa zerkam tak w prawo, zerkam na teatr, myślę sobie: „w tym miesiącu, roku to już na pewno pójdę. Z mężem pod pachę, krocząc elegancko w butach na obcasach”. Ale szewc bez butów chodzi, uczeń mieszkający najbliżej szkoły zawsze się spóźnia, a ja mieszkam przy Jaracza i nie widziałam jeszcze Fronczewskiego na deskach Ateneum. A Fronczewskiego kocham szczerze i bezgranicznie. Bo Panem Kleksem był i Frankiem Kimono był i wieloma innymi. I Amen.

Nowy rok to rok nowych obiektów Powiśla – w tym m.in. pierwszych etapów Elektrociepłowni Powiśle oraz stacja metra Centrum Nauki Kopernik. Widziałam projekty i powiem szczerze – jeśli to miało być nowatorskie i piękne, to mogli się bardziej postarać. Całość artystycznej wizji projektanta przypomina plac zabaw z pleksi. Jakieś neonowe kolory i proste geometryczne graffiti – i tyle! Proste i nudne. Jeśli już idziemy w estetykę koloru i kiczu, to można upiększyć stację np. surrealistycznymi formami – szklanymi gigabańkami zwisającymi z sufitu, graffiti tworzącymi trompe l’oeuil, pozwijanymi kolorowymi rurami tworzącymi całe labirynty w powietrzu. A wyszło nijako. Ja nie lubię nijakości.

Zatem życzę sobie i Państwu w nowym roku jak najmniej bylejakości. Aby nasze życia oraz otaczające nas budynki, ludzie oraz zdarzenia były ambitne, ciekawe i przyjemne w odbiorze!

Komentarze

komentarze

Tagged on: , , ,